Rolnicy
Linia nad polem, pas wyłączony z uprawy, słup, który trzeba objeżdżać maszyną. Każdy zajęty metr to podstawa roszczenia.
Zakład energetyczny, gazowy albo wodociągowy korzysta z Twojego gruntu. Jeśli nigdy nie podpisałeś umowy i nigdy nic za to nie dostałeś, prawdopodobnie należy Ci się wynagrodzenie — za lata wstecz i za przyszłość.
Wystarczy numer działki albo numer księgi wieczystej. Wstępną analizę odsyłamy w dwa dni robocze. Nie musisz mieć żadnych dokumentów.
Wiek urządzenia sam z siebie niczego nie przesądza. Liczy się co innego: czy zakład ma na to umowę, decyzję administracyjną albo skutecznie zasiedział służebność. W bardzo wielu sprawach nie ma żadnej z tych rzeczy — po prostu postawiono słup i nikt nigdy nie zapytał właściciela o zdanie.
Dopiero od tej daty biegnie okres, po którym przedsiębiorstwo może powoływać się na zasiedzenie służebności przesyłu. To dlatego słup postawiony w latach osiemdziesiątych bardzo często nadal nie jest „załatwiony” prawnie — a właściciel wciąż może dochodzić wynagrodzenia.
Wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z gruntu liczy się sześć lat wstecz, a ten okres przesuwa się razem z kalendarzem. Zgłaszając się dziś, obejmujesz pełne sześć lat. Za rok najstarszy rok wypadnie z rachunku i już do niego nie wrócisz. Osobno biegnie termin, po którym przedsiębiorstwo może powołać się na zasiedzenie służebności — liczony od 3 sierpnia 2008 r.
W tym oknie roszczenie o wynagrodzenie za lata wstecz i o ustanowienie służebności na przyszłość jest regułą w sprawach, w których przedsiębiorstwo nie ma umowy ani decyzji. To jest moment, w którym najłatwiej cokolwiek ugrać.
Ta data nie zamyka tematu z dnia na dzień. Część spraw będzie się kwalifikować dalej — na przykład gdy urządzenie stanęło później, gdy bieg terminu został przerwany albo gdy przedsiębiorstwo nie wykaże przesłanek zasiedzenia. Przestaje to być jednak regułą, a zaczyna być wyjątkiem, który trzeba osobno udowodnić.
Zegar to jeden warunek z kilku. O tym, czy w Twojej sprawie jest w ogóle o co się bić, decyduje co innego — i dlatego zaczynamy od sprawdzenia, a nie od umowy.
Sprawdzenie jest bezpłatne właśnie po to, żeby rozstrzygnąć to zanim ktokolwiek cokolwiek podpisze. Jeśli sprawy nie bierzemy, mówimy o tym w pierwszej wiadomości.
Trzy pytania. Anonimowo, bez podawania danych, wynik od razu.
Linia energetyczna nad gruntem, słup, stacja transformatorowa, gazociąg, wodociąg, kanalizacja albo sieć ciepłownicza.
Umowa o ustanowienie służebności, akt notarialny, ugoda. Nie chodzi o umowę na dostawę prądu czy wody.
Jednorazowe wynagrodzenie za służebność albo regularne wypłaty od przedsiębiorstwa przesyłowego.
Do wyceny liczy się cały pas gruntu wzdłuż linii, w którym nie możesz budować, sadzić wysokich drzew ani swobodnie korzystać z ziemi. Przy linii wysokiego napięcia ten pas potrafi mieć kilkadziesiąt metrów szerokości.
Inaczej wycenia się linię nad łąką, a inaczej tę samą linię nad działką z warunkami zabudowy. Liczy się to, czego przez nią nie możesz zrobić — a nie to, ile miejsca zajmuje fundament słupa.
Osobno rozlicza się bezumowne korzystanie z gruntu w okresie wstecz, a osobno jednorazowe wynagrodzenie za ustanowienie służebności na przyszłość. W jednej sprawie zwykle chodzi o obie te kwoty naraz.
Które roszczenie wchodzi w grę i ile jest warte, zależy od typu urządzenia, szerokości zajętego pasa, przeznaczenia działki i tego, jak mocno urządzenie ogranicza korzystanie z gruntu.
Wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z gruntu, zwykle za sześć lat przed wniesieniem sprawy.
Jednorazowe wynagrodzenie za ustanowienie służebności przesyłu na dalsze lata.
W części spraw można żądać przesunięcia urządzenia poza działkę albo poza jej najcenniejszą część.
Odszkodowanie za obniżenie wartości nieruchomości, jeśli da się je wykazać operatem.
Grupa, do której mówimy, to często ludzie, dla których „trzeba pojechać do starostwa” oznacza koniec sprawy. Więc nie prosimy o to.
Podajesz numer działki albo numer księgi wieczystej i mówisz, co widzisz na gruncie. Resztę bierzemy na siebie.
Sami nie występujemy przed sądem. Sprawdzamy, czy sprawa ma podstawy, liczymy, o jakie pieniądze realnie chodzi, i przekazujemy ją kancelarii adwokackiej albo radcowskiej. Opiekun po naszej stronie zostaje przy sprawie do końca.
Sprawdzamy księgę wieczystą, granice i powierzchnię działki oraz rodzaj i przebieg urządzenia. Korzystamy z rejestrów publicznych, ortofotomap i map uzbrojenia terenu, więc wiemy, co naprawdę idzie przez działkę — także pod ziemią.
Kwotę liczymy metodyką rzeczoznawców majątkowych: szerokość pasa służebności dla danego urządzenia, wartość gruntu w tej lokalizacji, stopień ograniczenia w korzystaniu i wynagrodzenie za samo posadowienie. Dostajesz konkretną liczbę i wyjaśnienie, skąd się wzięła.
Pełnomocnictwo procesowe dajesz bezpośrednio kancelarii, która pójdzie z tym do sądu. My zostajemy po stronie organizacyjnej: kontakt, dokumenty, terminy i informacja, co się właśnie dzieje.
Nie podajemy widełek „od–do”, bo bez znajomości działki nic nie znaczą. Po analizie dostajesz jedną konkretną kwotę dla swojego gruntu i wyjaśnienie, z czego się składa.
Prowadzimy te, w których widzimy mocne podstawy i realne pieniądze do odzyskania. Powiedzenie komuś od razu, że nie warto, jest uczciwsze niż wciągnięcie go w kilkuletni proces o kwotę, która nie pokryje zachodu.
Mówimy o tym w tej samej wiadomości, w której odsyłamy analizę, i tłumaczymy dlaczego. Nie zostawiamy nikogo z „skontaktujemy się później”.
Trafiają do nas ludzie, którzy przez lata uważali słup za element krajobrazu, a nie za coś, za co ktoś powinien im płacić.
Linia nad polem, pas wyłączony z uprawy, słup, który trzeba objeżdżać maszyną. Każdy zajęty metr to podstawa roszczenia.
Pas ochronny linii potrafi zablokować najlepszą część działki pod zabudowę. To najmocniejszy argument przy wycenie.
Odziedziczyłeś ziemię i dopiero sprawdzasz, co na niej stoi. Roszczenie zwykle przechodzi razem z gruntem.
Grunt pod inwestycję z siecią w poprzek. Uregulowanie służebności bywa warunkiem sprzedaży albo finansowania.
Stacja transformatorowa albo węzeł ciepłowniczy na terenie wspólnoty to roszczenie, które może zasilić fundusz remontowy.
Zakład sam wyszedł z propozycją na kilkaset złotych? To zwykle znaczy, że wie, iż coś Ci się należy. Sprawdź, ile.
Przedsiębiorstwa przesyłowe czasem same wychodzą z ofertą. Zwykle jest to kwota jednorazowa, zamykająca sprawę raz na zawsze — także roszczenia za lata wstecz, o których w piśmie nie ma ani słowa.
Nie musisz nam wierzyć na słowo. Możesz to zweryfikować samodzielnie, za darmo, z domu.
Brak wpisu w dziale III nie zamyka sprawy po stronie zakładu — mogą powoływać się na decyzję administracyjną albo zasiedzenie. Ale to już jest coś, co sprawdzamy my.
Terminus to po łacinie słup graniczny, a w rzymskiej religii bóg pilnujący granic gruntów.
Skąd nazwa Terminus
Zajmujemy się dokładnie tym: granicą między tym, co wolno postawić na cudzej ziemi, a tym, za co trzeba jej właścicielowi zapłacić.
Wystarczy numer działki albo numer księgi wieczystej i informacja o tym, co przez nią przechodzi. Odpowiadamy w ciągu dwóch dni roboczych.